Każdego dnia firmy na całym świecie wydają miliony na nieskuteczną, standardową reklamę, przynoszącą niewielkie korzyści. Tymczasem okazuje się, że najskuteczniejsze bywają reklamy kontrowersyjne. Bardzo często na granicy smaku i prawa, łamiące tabu. Dzięki temu, że są kontrowersyjne dostają potężne wzmocnienie PR, bo o tych kontrowersjach uwielbiają pisać dziennikarze na całym świecie. Źródłem kontrowersji w reklamie są tradycyjnie seks, religia oraz stereotypy narodowościowe, przy czym dominują oczywiście te dwa pierwsze, a czasami nawet zestawienie tych dwóch co potęguje kontrowersje. W schemat kontrowersyjnego zestawieni seksu i religii wpisała się ostatnio pewna reklama Media Markt na dużym osiedlu mieszkaniowym w Koszalinie. Mianowicie na boku dużego 10-piętrowego bloku mieszkalnego na całej powierzchni ściany powierzony plakat reklamujący Media Markt, na którym widnieje piękna blondynka w skąpych stringach a więc z odsłoniętymi pośladkami. Efekt reklamy uzyskał dodatkowego smaczku obrazoburczego, gdyż w bezpośrednim sąsiedztwie tego bloku mieszkalnego znajduje się kościół. Innym przykładem użycia seksu i religii w jednym jest pewien znaczek reklamowy przypinany do odzieży, który dziwnym trafem znów był do nabycia w sklepach… Media Markt. Na znaczku w języku angielskim widnieje napis, który tłumaczymy następująco: „Być może nie jestem Jezusem, ale rozmiar mojego kut..a to cud”.
Media Markt również na swoim rodzimym rynku szokuje, podgrzewając przy tym negatywne stereotypy o innych narodowościach, a szczególnie Polakach. Jeden przykład reklamy to reklama emitowana w publicznej telewizji przez mistrzostwami świata w piłce nożnej, na którym grupka Polaków w sklepie Media Markt kradnie Niemcom …spodnie!
Wszystkie działania reklamowe Media Markt podejmuje świadomie licząc na skandal – nie przeraża ich nawet balansowanie na granicy prawa bo i tak ewentualne kary, które musieliby zapłacić wyniosą mniej niż wydaliby na tradycyjną reklamę chcąc uzyskać taki sam efekt.
Czy Media Markt nadal będzie nas szokować? Czy może przywykniemy do tych reklam, tak jak przywykliśmy do ich głównego hasła reklamowego „Nie dla idiotów”.